Kocham Zupy - przepisy

Fasolka edamame, zielona fasolka sojowa

Wygląda prawie jak bób, ale nie dajmy się zmylić – to zielona postać soi, którą znamy głównie z suszonych nasion i jako dodatek do miliona produktów spożywczych. Można ją czasem kupić jako mrożonkę w sklepach z orientalną żywnością, można też wyhodować u siebie w domu.

Edamame dla wegetarian i przed okresem

Duże, masywne strączki mają po kilka ziaren. Zielone można je jeść w całości, po ugotowaniu w osolonej wodzie, można też wybrać ziarna. Są lekko słodkie, mają lekko orzechowy smak – raczej nie przypominają proteiny sojowej, którą kiedyś masowo żywili się wegetarianie. Jak wszystkie warzywa strączkowe jest bogata w białko. Zawiera też dużo witamin B1, B2 i K, manganu, folianów i oczywiście masę błonnika. Ze względu na zawartość fitohormonów, substancji zbliżonych do ludzkiego estrogenu, jest dobrym produktem dla kobiet po menopauzie – a także jednym z roślinnych, naturalnych leków, pomagających złagodzić objawy napięcia przedmiesiączkowego. Soja ma też działanie antyoksydacyjne.

Trzeba jednak pamiętać, że edamame jest ciężkostrawna, a jadana w nadmiarze może zaburzyć gospodarkę hormonalną. Biorąc pod uwagę małą dostępność edamame, raczej nie grozi nam jej przedawkowanie – nie można tego jednak powiedzieć o wysoko przetworzonych produktach spożywczych, które często zawierają soję. Edamame to raczej ciekawostka, ale pamiętajmy, że zawsze zdrowsze będą produkty przygotowane ze sfermentowanej soi, takie jak tofu, tempeh czy pasta miso.

Edamame w Chinach i na Hawajach

Zielonych sojowych strączków używa się w kuchni chińskiej, japońskiej, koreańskiej i wietnamskiej – a także na Hawajach. Nazwa edamame pochodzi z języka japońskiego – ceniono ją już w XIII wieku. Do dziś jest raczej przekąską podawaną do innych dań, podaje się strączki w całości, posypane solą morską. Można też dodać ją jako chrupiący dodatek do azjatyckich zup.

Fot. Shutterstock