Kocham Zupy - przepisy

Kwaśny, cierpki i niezastąpiony: tamaryndowiec

W Tajlandii i Indiach dodaje się go do zup i sosów, w Meksyku robi się z niego orzeźwiający napój. Podkręci każdą orientalną potrawę, sprawdzi się też daniach kuchni meksykańskiej i południowoamerykańskiej. Jest łatwo dostępny w Polsce, więc bez trudu go przetestujemy.

Tamaryndowiec to wysokie, dorastające do 20 metrów wysokości drzewo, spokrewnione z… bobem. Jego liście podobne są do liści grochodrzewu, czyli rosnącej u nas akacji. W kuchni wykorzystuje się miąższ rosnących na nim strąków (osiągają nawet 20 cm).

Fot. ShutterstockWędrówki tamaryndowca
Tamaryndowiec pochodzi z Afryki, a konkretnie z rejonu Sudanu, ale już 5 tys. lat temu trafił do Indii – stąd jego współczesna nazwa, czyli tamaryndowiec indyjski (tamarynd indyjski). Przez Arabów był nazywany indyjskim daktylem (tamar hindi), choć w smaku nie przypomina daktyla – zawiera sporo cukrów (ok. 20 proc.), ale jest kwaśny, raczej nie jada się go na surowo. Dziś rośnie na całym świecie w strefie tropikalnej i subtropikalnej, uprawia się go na skalę przemysłową w Tajlandii, Indiach, Ameryce Środkowej, na Jamajce i Florydzie.

Pasta, miąższ i pestki
Miąższ tamaryndowca wykorzystuje się jako przyprawę. Dodaje potrawom kwaśno-owocowego, złożonego smaku, często łączony jest z ostrymi składnikami. W Polsce możemy kupić suszone strąki, gotowe pasty (większość z nich zawiera dodatek cukru) i pastę z owoców, którą przed użyciem trzeba zalać wrzątkiem i namoczyć, a potem przetrzeć przez sito, żeby oddzielić twarde włókna. Wodę po namoczeniu pasty można wykorzystać jak bulion. W strąkach oprócz miąższu są też czarne nasiona, które jada się w Azji jak orzeszki i dodaje do syropów, cukierków.

Można też kupić nasiona do wysiewania. Jednak trzeba pamiętać, że taki tamaryndowiec może być najwyżej ozdobną rośliną doniczkową, bo nie przetrwa zimy w naszym klimacie (znosi mrozy do -2, -3 stopni). W dodatku pierwsze owoce pojawiają się na nim dopiero po 6-8 latach.

Tamaryndowiec w tajskiej zupie
Pasta z tamaryndowca zawiera dużo wapnia, żelaza i magnezu (100 g to 23 proc. dziennego zapotrzebowania), a także witaminy C, A oraz B1 (jest niezbędna do prawidłowego działania układu nerwowego) oraz kwasów omega-6. W małych dawkach ma działanie przeciwbiegunkowe, ale w większych używana jest jako środek przeczyszczający – ma jednak tak mocny smak, że przy dodawaniu go do potraw nie trzeba martwić się o przedawkowanie.

Tamaryndowiec przeciwdziała niestrawności, ma właściwości przeciwzapalne i przeciwobrzękowe. Można dodawać go do marynat do mięsa (tym bardziej, że nieco zmiękcza mięso), smarować ryby przed pieczeniem, wykorzystywać w sosach do sałat. Znajdziemy go w bardzo wielu przepisach na tajskie zupy – i naprawdę warto go do nich dodać, żeby zbliżyć się smakiem do oryginałów.

Fot. Shutterstock