Dzień dobry, w czym mogę pomóc?

Kiedy robi się ciepło, masz większą ochotę na zakupy i potrzebujesz nowych rzeczy. Jednak zakupy czasem kończą się szybciej niż się zaczęły. Czy to twoja wina?

Wchodzisz do sklepu i… od razu masz ochotę wyjść. Ale nie martw się, nie jesteś wyjątkiem. To normalne, że atakowana od progu pytaniami, nie masz ochoty na dalsze eksplorowanie półek czy wieszaków. Nawet jeśli coś zainteresowało cię na wystawie.

Przepraszam, nie chciałam…

Przechadzając się ciągami komunikacyjnymi w galerii handlowej zerkamy na wystawy. Jedne przyciągają, a inne – nie bardzo. Trzy pary butów na krzyż, ale wyeksponowane tak, jakby były ze złota, od razu informują, że również zapłacisz za nie jak za złoto. Jeśli jednak jesteś przygotowana na spory wydatek, wchodzisz do środka pewnym krokiem, nawet gdy dobrze wiesz, że zastaniesz tam tylko buty i ekspedientkę. O ile jesteś osobą, która dobrze wie, czego chce, zna swoją wartość i ma nieco władczy charakter, możliwe, że spędzisz w tym przybytku pustki jakieś 15 minut albo i więcej. Jeśli jednak brak ci tych przymiotów, zakupy mogą nie dojść do skutku, ba, nawet rekonesans się nie uda. Czy to twoja wina? Nie. I nie martw się, że znów uciekłaś ze sklepu, mimo że tym razem naprawdę stać cię na droższe rzeczy i masz absolutną pewność, że nie spotka cię niemiła niespodzianka przy kasie. To nic miłego, gdy ty oglądasz, a każdy twój krok śledzi pani zza lady. Bacznie obserwuje i jest gotowa do skoku: Jaki rozmiar panią interesuje? Nie chce pani przymierzyć? A tu mamy też niebieskie, a tam z paseczkiem… I już pozamiatane. Czujesz się zobowiązana, żeby coś kupić, bo pani zza lady wyszła i naprawdę się natrudziła, żeby ci coś dopasować. Tobie jednak nic się nie podoba, ale jesteś gotowa coś kupić, byle ten koszmar się skończył.

Naprawdę nie kradnę!

Może być też tak, że pełna najlepszych chęci wbiegasz do drogerii. Masz w planach zakup kremu, perfum, pomadki i wielu innych niepotrzebnych rzeczy, które wpakujesz do koszyka, bo przecież nie można nie skorzystać z przeceny. Pora jest jednak mało zakupowa, bo większość ludzi jeszcze jest w pracy, w szkole… ale co tam, wchodzisz do pustawej drogerii. Jednak nie jesteś sam na sam z panią przy kasie. Każdy twój krok jest bacznie śledzony przez mroczne indywiduum w równie mrocznym uniformie. Ochroniarz nie spuszcza z ciebie oka, bo przecież możesz coś przypadkiem wrzucić nie do koszyka, ale do kieszeni. Nigdy w życiu nic nie ukradłaś, ba, nawet taka myśl nie postała w twojej głowie, ale… czujesz się jak złodziej! Próbujesz zachować się normalnie, a nawet za bardzo normalnie i udajesz, że nie obchodzi cię rewidowanie wzrokiem. Wreszcie się poddajesz, masz dość, bo jeszcze chwila, a uwierzysz, że naprawdę schowałaś coś do kieszeni. Koniec dobrego nastroju, koniec udanych zakupów. Miała to być przyjemność z okazji wiosny, lata, słońca, a wyszło zupełnie inaczej. Już nic nie masz ochoty kupować i nie zrobisz sobie dziś maseczki ani zdjęć upolowanych okazji na Instagram. Dla zasady bierzesz waciki i zmykasz. Lepiej wrócić tu, gdy nikt nie będzie miał tylko ciebie na celowniku, albo… w ogóle nie wracać.

Takie sytuacje zdarzają się nie tylko w sklepach z butami, ciuchami czy kosmetykami. Można stać się podejrzanym także w sklepie spożywczym. Ponury ochroniarz krążący wzdłuż półek skutecznie odbierze apetyt. Czmychasz więc ze sklepu unosząc kupione w pośpiechu rzeczy pierwszej potrzeby. Koniec zakupów, a na obiad będzie zupa na gwoździu. Czy jednak naprawdę nic się nie udało? Pomyślmy – zamiast godzin spędzonych w sklepie zyskujemy czas, z którym możemy zrobić, co nam się podoba. Co powiecie na spacer albo kino?

Inspiracji szukaj także na Profi.com.pl
Jeśli chcesz bliżej poznać Profi, obejrzyj filmy „Dlaczego Profi”
oraz „Jak powstają receptury zup Profi

Fot. Flickr