Odzyskaj Dzień - blog

E-maile, komunikatory i emotikony. Czy na pewno dobrze się rozumiemy?

komunikacja przez e-mail

Pisanie listów? Dziś tylko w sprawach urzędowych. Rozmowa przez telefon? Z nią mocno konkurują inne sposoby komunikacji – e-mail oraz komunikatory powiązane z mediami społecznościowymi. Czy jednak dobrze się dogadujemy?

Na jednej z amerykańskich uczelni przeprowadzono bardzo pouczający eksperyment. Otóż połączono w pary studentów dwóch różnych uczelni i poproszono każdą z par, by dogadała się w sprawie zakupu samochodu. Część par mogła porozumiewać się wyłącznie za pomocą e-maili, pozostałym pozwolono korzystać także z telefonu. Co się okazało? Ci negocjujący, którzy rozmawiali przez telefon, byli cztery razy skuteczniejsi w dochodzeniu do porozumienia niż ci, którzy porozumiewali się jedynie za pomocą poczty elektronicznej. Badani, którzy nigdy ze sobą nie rozmawiali, nie tylko częściej nie osiągali porozumienia, ale również częściej czuli się urażeni i zdenerwowani w związku z negocjacjami.

Zastanawiasz się, w której jesteś grupie na co dzień? Słusznie, bo komunikacja to nie tylko słowa, ale także nasze nastawienie. Rozmawiając przez telefon zazwyczaj nie widzimy twarzy rozmówcy ani on naszej, ale głos przenosi ogromny ładunek emocjonalny. Idealnie jest oczywiście gdy rozmawiamy z kimś twarzą w twarz, bo możemy wykorzystać całe spektrum możliwości przekazu. Nawet jeśli zasłonimy część twarzy, to i tak ta odsłonięta zdradza emocje.

Co może głos, a czego nie może e-mail

Pozostańmy jednak przy rozmowie telefonicznej. Czy faktycznie daje nam spektrum możliwości przekazu? Prawdę mówiąc to głos, a nie wypowiadane słowa, stanowi wiarygodny komunikat. Parametry głosu zdradzają nasze prawdziwe intencje. Zbyt wysoki może zdradzać zdenerwowanie i brak pewności siebie, a nawet wyrażać twoje miejsce w hierarchii rodzinnej czy zawodowej. Rozmawiając z szefem podświadomie używamy wyższego tonu, co daje rozmówcy pewność, że nie mamy zamiaru nie uznawać jego pozycji. Niski głos to z kolei głos szefa albo klienta, który ma świadomość, że sprzedający będzie zabiegał o niego, choćby miał stanąć na głowie. To głos osoby pewnej siebie, mającej świadomość swojej pozycji, wiedzy i wartości. Ale głos to nie tylko tony niskie i wysokie. To również modulacja, która pozwala sądzić, że rozmówca jest w dobrym nastroju, że cieszy się z rozmowy, że chętnie słucha lub odwrotnie. Pozwala zorientować się też, że żartujemy, choć same słowa mogą wcale o tym nie świadczyć.

Żart czy katastrofa?

Co się stanie, jeśli taki żart wyślemy pocztą e-mail? Może nastąpić katastrofa, szczególnie jeśli nie za dobrze znamy się nawzajem. Bo inaczej brzmi żartobliwe np. „kończę, bo mam dość gadania” powiedziane przez telefon, a inaczej wysłane pocztą elektroniczną albo innym komunikatorem. Dokładniej mówiąc w tym drugim przypadku wcale nie wygląda na niewinny żart, ale raczej jak chęć obrażenia kogoś. To oczywiście przypadek skrajny, ale w komunikatorach należy uważać na każde słowo, a nawet na… kropkę! Słyszeliście o kropce nienawiści? Postawienie w informacji e-mail kropki na końcu bywa odbierane jako nieprzyjemne i zbyt stanowcze zakończenie komunikacji. Co więc robimy? Nie stawiamy kropki, a zamiast niej… No właśnie – od czego są emotikony?

Buźka zamiast twarzy?

Uśmiechnięta buźka, buźka smutna, buźka zakłopotana – to właśnie one zastępują nam brak wizji, czyli widoku twarzy rozmówcy lub możliwości słuchania jego głosu. Emotikony rozpleniły się jak grzyby po deszczu, bo dzięki nim e-maile i inne elektroniczne komunikaty mogą być krótsze i lepiej odzwierciedlają nasze intencje. Emotikony wkradły się nawet do blogów, tekstów na portalach i stały się ulubionymi motywami na ubraniach, gadżetach i przyborach szkolnych. Zatem okrężną drogą wracamy w ten sposób do podstawowej formy komunikacji, czyli twarzą w twarz.
Z emotikonami jest ciekawiej, zabawniej, milej, jednak nie zawsze wypada nam ich używać. Jak zostanie odebrany nasz oficjalny mail dotyczący ważnej transakcji w firmie opatrzony żółtą buźką? Raczej nie możemy liczyć na to, że zostaniemy poważnie potraktowani. Porażka na całej linii. W takiej korespondencji dokładnie ważymy każde słowo, bo te same słowa w rozmowie inaczej zabrzmią niż na ekranie komputera. Elektronika jest bezwzględna i sprawia, że nasza lekka irytacja w mailu będzie niemal jak wybuch agresji. Nasze rozbawienie z kolei może wyglądać jak bełkot osoby niezrównoważonej. Zatem zanim zasiądziesz do pisania maila, wycisz emocje. Jeśli czujesz złość, przejdź się i ochłoń. A kiedy już coś napiszesz, przeczytaj stawiając się w roli odbiorcy.

Inspiracji szukaj także na Profi.pl
Jeśli chcesz bliżej poznać Profi, obejrzyj filmy „Dlaczego Profi”
oraz „Jak powstają receptury zup Profi

Fot. Pixabay