Odzyskaj Dzień - blog

Zwiedzając Świat – wywiad z Martą Wójciak

Zwiedzając Świat:  Marta, Sławek i Zuza. Zwiedzili m.in. Uzbekistan, Etiopię, Argentynę, Chile, Filipiny, Peru, Kambodżę, Meksyk. Na pierwszą wspólną wycieczkę rodzice zabrali Zuzę do Indonezji, gdy miała 9 lat. Od tamtej pory wyjeżdżają we trójkę. Ich pasją jest fotografia, dalekie i bliskie podróże oraz górskie wędrówki.

 

Jaką historię z podróży opowiadasz najchętniej bliskim?

Takich historii jest sporo, ale chyba najczęściej opowiadamy te związane z pobytem naszej trójki w Uzbekistanie. Ulubioną jest historia o spotkaniu z podpułkownikiem uzbeckiej armii w pociągu na trasie Taszkent-Nukus. Pociąg ten – stary poradziecki egzemplarz, rozgrzany w ciągu dnia do granic możliwości za sprawą 40-stopniowych upałów – miał nas w ciągu 20 godzin dowieźć na zachodnie rubieże kraju. Tam naszym celem było miasteczko Mujnak – w latach 60-tych ubiegłego wieku prężnie rozwijający się port nad brzegiem Jeziora Aralskiego, z fabryką konserw rybnych dającą zatrudnienie miejscowym. Dziś miasteczko od brzegów jeziora dzieli kilkaset kilometrów. Zawiniła zła gospodarka zasobami wodnymi Amu-Dari, czyniąc z Mujnaku miasto-widmo pośrodku gorącego stepu. Chęci zobaczenia przez nas Mujnaku, nie był w stanie zrozumieć Alek, wspomniany podpułkownik uzbeckiej armii. Alek pojawił się w naszym przedziale wagonu sypialnego, przed północą, kiedy już szykowaliśmy się do snu. Jeszcze przed odjazdem pociągu ze stacji kupił flaszkę wódki, zakąskę, zorganizował szklanki, a my zostaliśmy jego druzjami. Alek jako wojskowy w zasadzie nie powinien nawet z nami – cudzoziemcami – rozmawiać. Chęć poznania inostrańców była jednak silniejsza. Sprawę ułatwił mu też wypity wcześniej alkohol. Alek okazał się dowcipnym, inteligentnym, przyjacielskim facetem. Niestety, pod silnym wpływem rosyjskiej propagandy. I on, i my zdawaliśmy sobie sprawę, że żyjemy w innych światach i nie staraliśmy się przekonywać nawzajem do swoich racji. Dużo za to rozmawialiśmy o naszych krajach. Szczególnie Alek był dla nas źródłem wiedzy o Uzbekistanie. I tak, jak powiedziałam nie mógł zrozumieć naszej potrzeby zobaczenia Mujnaku. Dla niego było to tylko miasto, które umiera otoczone gorącym, jałowym stepem. Następnego dnia, gdy pociąg skończył swój bieg w docelowym Nukus, Alek zabrał nas z dworca do centrum starą Ładą, którą przyjechał po niego kolega z jednostki. Wysiedliśmy obok bazaru, z którego odchodzą busy do Mujnaku. Podczas pożegnania Alek zaproponował nam nocleg u siebie w domu, kiedy już wrócimy z miasteczka. Ze względu ma obowiązek meldunkowy, któremu podlegają odwiedzający Uzbekistan turyści, niespecjalnie mogliśmy z zaproszenia skorzystać. Ostatecznie, sprawy w Mujnaku potoczyły się tak, że nie mieliśmy nawet takiej możliwości. Ale to już kolejna podróżnicza historia.

Jaką osobę ze swoich wypraw zapamiętałaś najbardziej? Dlaczego była to akurat ta osoba?

Osobą, z którą spotkanie szczególnie zapadło mi w pamięć była Fang-od, blisko 100-letnia mistrzyni tatuażu z filipińskiej wyspy Luzon. W maleńkiej, zagubionej wśród tarasów ryżowych wiosce staruszka ta wykonuje nadal tatuaże tradycyjną techniką, zwaną batek (lub batok). Byłam pod wielkim wrażeniem jej umiejętności, energii, dojrzałej urody i tatuaży zdobiących niemal całe jej ciało. Dla tego spotkania warto było w upale i z ciężkim plecakiem pokonać pnącą się do góry ścieżkę i spędzić noc w odciętej od świata wiosce, z kurami, psami i świniami plączącymi się po niej luzem.

Jakie jest miejsce, do którego najchętniej wracasz?

Jest tyle ciekawych miejsc, w których jeszcze nie byliśmy, że rzadko zdarzają się nam powroty. No chyba, że chodzi o zakopiański dom naszych przyjaciół. Tam faktycznie lubimy wracać, dzielić się historiami z podróży, i stamtąd ruszać na tatrzańskie szlaki.

O czym według Ciebie powinno się pamiętać wychodząc w wysokie góry?

Jeżeli są to góry u naszych słowackich sąsiadów, to przede wszystkim pamiętać trzeba o ubezpieczeniu. A oprócz tego o sprawdzeniu prognozy pogody, ciepłym i przeciwdeszczowym stroju oraz odpowiedniej ilości napojów i jedzenia. A także pokorze wobec gór i zdrowym rozsądku.

Kiedy zaczęła się Twoja pasja do gór?

Dokładnie nie pamiętam. Na pewno nie wyssałam jej z mlekiem matki 🙂 W okresie szkolnym klasowe wycieczki w góry były dla mnie wręcz koszmarem. Od kilku lat góry stały się jednak moją ogromną pasją. To tam spędzam niemal każdy weekend.

Jakie szlaki w Tatrach należą do Twoich ulubionych?

Większość 🙂 Uwielbiam szlaki w słowackich Tatrach Zachodnich – czerwony szlak prowadzący m.in. przez Siwy Wierch, Salatyny, Trzy Kopy, Rohacze, podobnie szlak biegnący masywem Barańców czy Otargańców. Lubię emocje towarzyszące wędrówce po Tatrach Wysokich – tam do moich ulubionych należą piękne, widokowe szlaki: na Granaty, Mięguszowiecką Przełęcz pod Chłopkiem, Koprowy Wierch czy Bystrą Ławkę. Niżej też jest pięknie, np. na Ścieżce nad Reglami. Wyliczać mogłabym jeszcze długo.

 

Bardzo dziękujemy za wywiad i życzymy jeszcze wiele pięknych wspomnień z kolejnych wypraw.